0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Moja mama od kilku lat dokarmia koty na „zaprzyjaźnionych” działkach. Zimą nosi swoim podopiecznym smakowite kąski… Czasem przybywa pokaźna gromadka – nawet 4-6 kotów, które poznają mamę z daleka i szóstym zmysłem poinformowane, pojawiają się przy niej.

Mama nigdy nie wchodzi na teren działek, lecz karmi w szerokiej alejce, biegnącej pomiędzy ogrodzonym terenem, którą często spacerują ludzie, najczęściej z psami. Ostatnio podczas akcji karmienia, przechodził nieopodal zwalisty mężczyzna z wielkim brzuchem, który odezwał się do mamy w te słowa: 

- Niech pani przestanie karmić te koty!

- A bo co? – zaczepnie zapytała mama, bo w kwestii kotów i wszelakich „biednych” zwierzątek waleczna i nieustępliwa jest.

- A bo te koty ptaszki zjadają! W okolicy nie ma już w ogóle ptaszków! – indyczy się gruby pan.

- Tak to już natura wymyśliła, że każdy kogoś zjada. Pan również zjada: świnki, krówki, ptaki, proszę pana… A koty zjadają też myszy i szczury!

W sukurs mamie przychodzi dziewczyna z psem:

- Wstydziłby się pan, co te koty mają w te mrozy jeść? A i sam pan niejedną świnkę w życiu zjadł, sądząc po pana brzuchu….

 

slide_3

 

Print Friendly