0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Rok temu sporządziłam bilans poświąteczny, który wyglądał tak: 

1) biesiadnicy wyszli o tej samej porze co rok temu – o 1.30, dzięki czemu mogłam pójść spać już o 3.00,

2) obudziłam się rano pomimo nadużycia maku (w kutii i makowcu),

3) w obwodzie pasa przybyło jedynie 4 cm, ale zwalczę to siłą woli i głodówką,

4) nie wiozłam mamy na ostry dyżur laryngologiczny z powodu utkwienia ości karpia w jej gardle, co zdarzyło nam się już dwa razy :-)

5) nie usłyszałam żadnego przykrego słowa od zwierzaków. Zresztą, od ludzi też nie…

6) prezenty pod choinką były wyjątkowej urody i obfitości,

7) mój eksperyment kulinarny pod tytułem „karp pieczony w maśle i czosnku” okazał się wyborny w smaku.

 

Wygląda na to, że w 2016 pojawiło się deja vu, gdyż: 

1) biesiadnicy wyszli wprawdzie później, niż rok temu – o 2.00, dzięki czemu mogłam pójść spać już o 3.00, ale to znaczy, że moje czynności sprzątające po Wigilii trwały krócej, o!

2) obudziłam się rano pomimo nadużycia maku (w kutii i makowcu),

3) w obwodzie pasa przybyło mi jedynie 4 cm, ale zwalczę to siłą woli i głodówką,

4) nie wiozłam mamy na ostry dyżur laryngologiczny z powodu utkwienia ości karpia w gardle, co zdarzyło się już dwa razy :-)

5) nie usłyszałam żadnego przykrego słowa od zwierzaków. Zresztą, od ludzi też nie…

6) prezenty pod choinką były wyjątkowej urody i obfitości. Natomiast sama choinka była o wiele piękniejsza niż rok temu – przytargaliśmy z A. 3-metrowego potwora z Kaukazu, w dodatku w mini bagażniczku Alfy Romeo sedan. Trzeba było ucinać jej czubek (choince, nie Alfie), żeby postawić w salonie…

7) mój eksperyment kulinarny pod tytułem „karp pieczony w maśle i czosnku” okazał się wyborny w smaku – tak było w 2015. Natomiast w tym roku był to eksperyment kulinarny pt. puree z bobu ze szpinakiem. Przysmak przywieziony w listopadzie prosto z Apulii. Szpinak udawał wprawdzie zieloną cykorię, bo w oryginale potrawa wygląda tak:

puree z bobu

Jednak zielenina zachowała się godnie, a bób przywiozłam oryginalny, suszony… Zatem świąteczna tradycja eksperymentatorska została podtrzymana.

No i taki bilans świąteczny mi wypadł…

Print Friendly