0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Byliśmy z A. w kinie w galerii (swoją drogą na bardzo dobrych „Pasażerach”) i po wyjściu z seansu wpadliśmy jeszcze na chwilę do Rossmana po saszetki dla kota, bo się Loli skończyły. Przy kasie mam więc tylko kocią karmę. Pani kasjerka, jak to w Rossmannie, pyta czy zapakować mi zakupy, na co Andrzej:

- Nie, dziękujemy, zjemy na miejscu…

Swoją drogą, czemu nie: wreszcie przekonałabym się, jak smakuje jagnięcina w sosie prowansalskim!

Print Friendly