0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

splash1Najpierw ważna informacja dla niezorientowanych, lub takich, którzy zapomnieli: Archimedes był starożytnym geniuszem, autorem kilku znaczących wynalazków, np. organów wodnych  i takiegoż zegara, machin oblężniczych wykorzystujących wielkie zwierciadła itd.  Napisał kilka książek, w tym matematycznych: O liczeniu ziaren piasku…

Najsłynniejsze jest prawo fizyczne jego imienia, które sformułował, jak mówi anegdota, biorąc kąpiel (rzecz się działa w III w. p.n.e., w wannie w jego domu w Syrakuzach na Sycylii). Rozmyślał bez przerwy, więc nawet w kąpieli, nad tym jak sprawdzić, czy wykonana przez rzemieślnika dla króla Syrakuz złota korona nie zawiera dodatku srebra, oszukującego wagę. Wpadł na rozwiązanie obserwując zachowanie swego ciała w wodzie, i wybiegł goły na miasto krzycząc: heureka! (znalazłem!).

No więc mam podejrzenie, że jestem nowym wcieleniem tegoż mędrca, bo najlepsze pomysły miewam w czasie pobytu w łazience. Kluczowe jest też podobieństwo zachowań po wpadnięciu genialnego pomysłu do głowy: też wybiegam nago (i mokro), by natychmiast podzielić się nim z mężem, który zazwyczaj przebywa w innej, niż łazienka, części mieszkania. Istny ze mnie Archimedes w spódnicy!

Co gorsza, moja obecność w łazience nie zawsze jest konieczna. Równie dobre pomysły miewam, gdy to Andrzej bierze poranną kąpiel. Bez pardonu forsuję wtedy drzwi łazienki, by podzielić się z nim refleksją, usłyszaną w radio nowiną, planem zagospodarowania czasu na najbliższy tydzień itp. Znajduję zazwyczaj „osobnika zakontraktowanego” siedzącego w wannie, namydlonego po sam czubek głowy, z ograniczoną percepcją otoczenia, które to otoczenie, na wpół ubrane i dość hałaśliwe (muszę przekrzykiwać szum wody i junkersa) usiłuje albo przekonać go do jakiegoś zakupu, albo podyskutować  o polityce lub też ustalić, co będzie się w danym dniu jadło na obiad.

Muszę przyznać, że Andrzej jeszcze nigdy w naszym wspólnym życiu nie zaprotestował przeciw takim Archimedesowym działaniom i atakom na jego istotę, poddawaną higienizacji. Wręcz przeciwnie, zauważyłam, że ten rodzaj bezbronności, który powoduje łazienkowa sytuacja, ułatwia mi bardzo sprawę – mąż zawsze ulega moim sugestiom. Nie sprzeciwia się nigdy moim planom, opiniom, pomysłom, wygłaszanym podczas jego pobytu w wannie.

Postawione w tytule pytanie dręczy mnie jednak nadal i pozostaje bez odpowiedzi. Bo ja nie mam pojęcia, dlaczego na najlepsze pomysły wpadam w wannie! Skąd we mnie ta łazienkowa kreatywność? Musi być to jakiś przebłysk poprzedniego wcielenia. Noli tangere circulos meos…

grafa z: lix.polytechnique.fr

Print Friendly