0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

Obuwniczy zakupoholizm :-)

Byłam w galerii handlowej niedawno – po konkretny zakup czarnych botków zimowych. Buty nabyłam, a że w galeriach trwa polowanie na klientów i łapanki (czytaj: loterie i promocje ), ostatkiem sił powstrzymałam się przed zakupem drugiej pary butów (bo dawali 50% zniżki) oraz trzeciej – za złotówkę

Strawiłam tam dwie godziny walcząc ze sobą jak Herkules z lwem nemejskim – (po choinkę mi trzy pary zimowych butów???), to zakładając to zdejmując kolejne piękności na obcasach, z cholewkami, na zamek, sznurowane i jakie tam tylko były w tym sklepie dostępne w moim rozmiarze. Zmagania mnie wymęczyły – włos rozwiany i zjeżony, skóra spocona na całej długości (nawet duży palec u nogi), szalik i rękawiczki wciśnięte nie wiadomo gdzie (szukam do dzisiaj). Nic to. 

Za ten dzielny odpór pokusom otrzymałam bon zniżkowy na kolejne zakupy w tymże sklepie obuwniczym (10%) oraz drugi na 40% zniżki na zakup kosmetyku w znanej drogerii w tej samej galerii handlowej. Udało mi się jednak wyrwać demonom zakupoholizmu i po ciężkich 3- godzinnych walkach triumfalnie wytargałam tylko  jedną parę butów i pojechałam do domu.

Za parę dni do pracy wpadła koleżanka. Gadamy o zakupach, ciuchach, butach, poinformowałam ją zatem o niebywałej promocji w tymże sklepie obuwniczym. Gdy wyraziła zainteresowanie, w odruchu empatii ofiarowałam jej bon zniżkowy na buty (ten 10%) oraz drugi na zakup kosmetyku (40%). W podziękowaniach i buziaczkach się rozstałyśmy, a tu dziś dostaje od niej maila następującej treści:

Beciu, jesteś mi winna kasę za 4 (no może 3) pary kozaków – opowiem ci moją przygodę. Z kuponem, który mi podarowałaś wybrałam się do galerii. W sklepie obuwniczym było 10000 par butów, a z tego 5 mi odpowiadało. Zaczęłam od kozaków z filcu – okazało się, że kosztują 19 zł (tylko guuupi nie kupi), potem były kozaczki z „wywieszonym językiem”, czyli jakich szukałam (niekoniecznie akurat tych i w takim kolorze), ale za 29 zł. Potem wypatrzyłam półkozaczki za 199 zł, a ekspedientka zasugerowała, że kolejna para będzie za 50% – co tu się namyślać! – wzięłam kolejne za…. jedyne 69 zł (czyli 50%), ale to wciąż za mało, więc wybrałam jeszcze parę. Wszystkie oczywiście „cudne”, ale mam 30 dni do namysłu. Okazało się, że Twoje 10% zniżki nie obejmuje tego, co sobie wybrałam, ale co tam.

W wyniku Twojej sugestii zostałam więc posiadaczką 4 par butów zimowych (w życiu nie miałam 4 par butów na zimę!).

No i co teraz? Zaniepokoił mnie jednak początek tej wiadomości – czyżby koleżanka chciała domagać się ode mnie rekompensaty za straty? Nic to, oddam jej samolot!

Przygód był jednak ciąg dalszy, bo jak pisze: spędziwszy 2 godz w Galerii byłam spragniona ”dymka” (należę, jak wiesz do grupy patologii społecznej – czyli nie funkcjonuję na facebooku i palę papierosy) – zatrzymałam się czym prędzej gdzie się dało, czyli pod zakazem zatrzymywania się. Za 3 minuty zjawił się patrol policji, któremu wytłumaczyłam, że ” musiałam tutaj stanąć, bo miałam waaażny telefon”. Ruszyłam z niedopałkiem w dalszą drogę do domu, kiedy tuż bok mnie stanął ten sam patrol policji – funkcjonariusz gestem nakazał mi odkręcenie szyby i zapytał czy wiem, która jest godzina. Postanowiłam czym prędzej (cała w nerwach) rozładować atmosferę rzucając uwagę: „Czyżby policja nie miała zegarków?”. Oczywiście, że wiem, że jest 19. Rezolutny pan policjant odpowiedział – policja ma zegarek, ale Pani chyba nie ma – bo o godz 19 należy włączyć światła w aucie!!!!!

No i ta historia mnie całkiem powaliła! Po 19-tej, a przed to jeszcze nie? Koleżanka miała ewidentne branie u policjantów, szczęściara jedna. Nawet mandatu jej nie wlepili, jak mnie, gdy po tygodniu od kolizji wezwano mnie na komisariat, doprowadzono do łez, wlepiono mandat 220 zł i 6 punktów karnych.

Jak Ty Basiu to robisz??????????? :-)))

grafika z : pinger.pl

Print Friendly