Archiwum dla Czerwiec, 2014

Anetka

Stoję pod sklepem z odzieżą sportową, czekam na męża, który buszuje wewnątrz za garderobą, a ja pilnuję rowerów, bo wybraliśmy się na przejażdżkę, nie na zakupy. Nieważne. Obserwuję sobie ludzi. Ze sklepu własnie wychodzi mężczyzna, w moim wieku, szpakowaty, opalony przystojniaczek: na nogach japonki, bermudy dżinsowe odsłaniające szczupłe łydki, biała koszulka polo laurenta, elegancka szpakowatość na głowie, wysoki, szczupły, ze smartfonem przy uchu. Staje koło mnie, kontynuując rozmowę:

- Anetko, gdzie jesteś? Ja jestem w castoramie, nie, nie, teraz w sklepie jestem, właśnie wyszedłem. No jakiś „sport coś tam”…. A ty?

Słucha z napięciem.

- No w castoramie byłem. Załatwić się. (Bosz, co za określenie! Żółtą kartkę mu daję w myślach, taki fajny wizualnie, a załatwia się, a nie „chodzi do toalety”. Hm.)

Słucha znów, chyba wymówki, ale nie podnosząc głosu wyznaje w słuchawkę:

- No kupę robiłem! (czerwona kartka!!!!!!!!!).

Znów słucha.

- Anetko, niunia, powiedz, gdzie jesteś, to cię znajdę, znów będziemy razem. Anetko, Anetko, posłuchaj, gdzie jesteś? Niunia, kochanie….

Chyba mu wreszcie zdradziła ten sekret, bo ruszył rączo do TK maxxa. Ja czekam dalej przy rowerach. Po kilku minutach znów pojawia się znajomy osobnik, bez smartfona przy uchu i bez… Anetki,  oddalając się w stronę castoramy. Znów go przycisnęło?