0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Anka wybrała się na wakacje do Toskanii… Oto kartki z jej pamiętniczka… 

 

5.7. Ciao Toskania!

Leżę właśnie w łóżeczku i piszę mój pamiętniczek. Po 12 godzinach jazdy autokarem dotarłam wreszcie do ciotki Ilony, która mieszka od kilkunastu lat we Włoszech, w Forte Dei Marmi. Jestem troszkę zmęczona, ale taka szczęśliwa! Nie widziałam ciotki i jej syna, Vittorio (jego ojcem jest prawdziwy Włoch, wujek Sergio!) jakieś 6 lat. Oni wszyscy są tacy mili i kochani! A kuzyn Vittorio jest do tego obrzydliwie przystojny. Ma 19 lat i gdyby nie był dla mnie takim bliskim krewnym, moje serce na pewno natychmiast by się w nim zakochało. Głupie! Ale nic to, czuję, że będzie tu superaśnie. Vittorio na pewno ma tu jakąś paczkę znajomych, a ja mam pewność, że tu się coś miłego, wspaniałego, jedynego, cudownego i niepowtarzalnego w moim życiu wydarzy!

6.7. Uderzenie pioruna

Kiedy przyszłam z Vittorio na plażę, w miejsce gdzie spotyka się on zazwyczaj ze swoją paczką, była tam już spora grupa jego znajomych. Troszkę byłam speszona, ale przyjaciele Vittorio zajęli się mną naprawdę sympatycznie i szczerze. Najpierw zaczęli uczyć mnie włoskiego. Ja trochę próbowałam dogadać się z nimi po angielsku, było więc sporo śmiechu. W pewnej chwili dotarł i został mi przedstawiony, najlepszy przyjaciel Vittorio, Fabio. I wymiękłam! To była miłość od pierwszego wejrzenia (Włosi podobno nazywają to „uderzeniem pioruna”)! Któż mógłby się oprzeć aksamitno-brązowym oczom tego faceta? Na pewno nie ja, i podejrzewam, że dziesiątki dziewczyn przede mną. Co mi tam! I tak stopiłam się jak lody truskawkowe na słońcu, zamiast nóg miałam budyń, a serce biło mi tak głośno, że na pewno słychać je było we Florencji! Nie zdołałam wybąkać nic prócz swego imienia. On za to próbował dogadać się ze mną w różnych językach. Pewnie uznał mnie za niepoczytalną albo upośledzoną (niemowa?). Co mam teraz zrobić??? Chyba poproszę Vittorio o radę. A może powie Fabio, że miałam znieczulone przez dentystę dziąsło i wargi?

7.7 Ciotka jak Amor

Ciotka Ilona jest super! Kiedy Fabio przyszedł dziś do nas na śniadanie, w mig się zorientowała, co się ze mną dzieje. Trzeba by zresztą być ślepym… Rumieńce, jąkanie się… Jak to między nami, kobietami: każda moja mina i spojrzenie zdradzały ciotce moje do Fabio uczucia. Potem powiedziała mi, że też uważa Fabio za miłego chłopca, ale… Zna go trochę. Dziewczyny go ponoć rozpuściły, ma u nich wielkie powodzenie i sercołamacz z niego jest. Domyślam się, głuptas nie jestem, ale czy serce to sługa?! Jak mam mu powiedzieć – nie bij, nie patrz, nie kochaj Fabio? Przecież są wakacje, czas miłości! Muszę kiedyś wreszcie spuścić moje serce ze smyczy… Tak czy siak ciotka jest super, chcąc mi pomóc zbliżyć się do Fabio namówiła Vittorio, by zorganizował party na plaży. Będzie więc impreza, hurra! Czyż życie nie jest piękne? Ech, Italia, Toscania e bella! (szybko uczę się włoskiego. Ciekawe, jak brzmi czasownik „całować”?)

9.7. Bajer to potęga!

Wczoraj było właśnie to wyczekiwane party na plaży, więc nie byłam w stanie nic napisać, sorry pamiętniczku! Fabio dał mi wiele do myślenia… Ale po kolei – przygotowania do przyjęcia zajęły mi pół dnia. A samo party wyszło genialnie. Rozpaliliśmy ognisko, było wspaniałe, włoskie jedzenie, a Fabio grał na gitarze. Czyż można nie zakochać się w gitarzyście? Dziewczyny na całym świecie kochają się w gitarzystach i to dzięki nam, kochane, przemysł fonograficzny ma takie dochody, jakie ma! Od jego cudownego śpiewu dostawałam gęsiej skórki z rozkoszy! Jakie ma piękne dłonie, gdy tak uderza nimi w struny, jaki jest męski! Wydawało mi się, że śpiewa tylko dla mnie. Często zresztą patrzył mi w oczy i w ogóle… Fabio myślał, że ta moja gęsia skóra to z zimna i dał mi swoją koszulę. Głuptas! Ale w sumie fajnie, bo mam ją teraz na sobie. Nie będę jej prała, będę w niej… spała! Został na niej jego zapach, oszaleję z podniecenia! Zupełnie jakby tu był! Dobrze, że ciotka tego nie widzi, zmartwiłaby się siłą mojego nierozsądnego uczucia. A mnie wcale nie przeszkadza, że miał tyle dziewczyn przede mną. Może jestem dla niego też wyjątkowa?

10.7 Tajemnicze zniknięcie

Dzisiejszy dzień był koszmarem – Fabio zniknął! Nie pojawił się u nas, nie dzwonił. Vittoro nie wiedział gdzie jest, a może wiedział, ale nie chciał mi powiedzieć? Może mnie oszczędzał? Już wyobrażałam sobie Fabio z inną, w różnych pozach i pozycjach i ryczeć i wyć mi się z zazdrości chciało! Zdradza mnie, jeszcze zanim do czegokolwiek między nami doszło, to nie fair! Żałowałam wszystkich nie popełnionych z nim grzechów, a potem żałowałam, że on tak mi się podoba… Byłam potwornie rozczarowana. Może za łatwo dałam mu poznać, że czuje do niego miętę? Może trzeba było grać wyniosłą piękność z Polski? W końcu jestem wyjątkowa – jestem jedyną blondynką w promieniu kilku kilometrów… Cały dzień chodziłam jak błędna, aż Vittorio dopytywał się, czy mam te swoje babskie humory… Tylko ciocia Ilona patrzyła na mnie ze współczuciem. Fajna z niej ciotka, naprawdę!

11.7 Powrót skruszonego

Po nocy spędzonej prawie bezsennie, ranek wstał ponury jak dworcowy peron w listopadzie. Za oknem świeciło słońce, ale nie dla mnie. Chciałam zamknąć się w szafie i przespać resztę tego dnia. Na szczęście z marazmu wyrwały mnie głosy na dole. Jeden z nich  wydawał mi się znajomy i podobny do… tak, to Fabio! To on! Pojawił się! Zbiegłam na dół po trzy stopnie, niczym nimfa wodna przyodziana w powłóczystą koszulę nocną (wiem, że jest seksy…). Fabio na mój widok mało nie zemdlał. Oczy zrobił wielkie jak wilk w bajce o kapturku. Trochę się przestraszyłam, bo to w jego oczach to było chyba… pożądaniem? No, ale sama go przecież sprowokowałam… Fabio zaprosił mnie na spacer po plaży. Podobno wczoraj musiał jechać ze swoim ojcem coś załatwiać we Florencji, ale dziś ma dla mnie dużo czasu. Poszliśmy więc na długi spacer, cały czas trzymaliśmy się za ręce. Było to bardzo podniecające. I romantyczne, zwłaszcza jak Fabio narysował na piasku wielkie serce i powiedział, że mogę to jego i że należy do mnie… Cały dzień włóczyliśmy się razem i wszystko, co robił było tylko potwierdzeniem faktu, że jest wspaniałym facetem.

12.7.  Odwiedziny u Etrusków

Następnego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Toskanii. Fabio powiedział, że chce pokazać mi tę niezwykłą krainę, całą usianą grobowcami Etrusków. Podobno można je zwiedzać. Grobowce? Czy to nie brzmi przerażająco? Chyba nie, z Fabio nic nie jest straszne. Będzie przygoda! Fabio pożyczył auto od ojca i pojechaliśmy na całodzienną wycieczkę. Strasznie było mi przyjemnie jechać z nim przez cudowną Toskanię – wokół tylko winnice, drzewa oliwne, słońce, cyprysy. Czułam się jak w jakiejś bajce. Grobowce okazały się bardzo tajemnicze i ciekawe. Podziemne, pośmiertne „mieszkania” starożytnych Etrusków pokryte są pięknymi malowidłami. Wchodziliśmy w ciemne czeluści tych domów – grobowców, trzymając się za ręce (bo to był fajny pretekst, te ciemności…). W jednym z nich coś mnie przestraszyło i instynktownie przytuliłam się do Fabio. Za chwilę poczułam jego wargi na swoich… To był nasz pierwszy, bardzo długi pocałunek. W dodatku w grobowcu. Myślałam, że zemdleję z nadmiaru emocji! Do niektórych grobowców prowadzą czasem tylko małe drogowskazy, bo są one położone na uboczu, nieczęsto odwiedzane przez turystów. Kiedy wracaliśmy z takiego odosobnionego miejsca, na parkingu obok naszego auta stał jeszcze jakiś inny samochód. Zobaczyłam w nim dziewczynę i chłopaka, całujących się namiętnie i nie zwracających uwagi na otoczenie. Ach, ci Włosi! Najważniejsza w życiu dla nich jest miłość! Fabio uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo…

14.7 Sesja zdjęciowa

Kolejny dzień, który także spędziliśmy razem. Fotografowaliśmy się jak szaleni. Fabio w różnych pozach, potem my – objęci, całujący się… Pocałunki Fabio są tak wspaniałe i podniecające, że nie wiem zupełnie, co się ze mną wtedy dzieje. Mógłby wylądować obok statek z Marsa, a ja i tak byłabym wpatrzona tylko w oczy Fabio i ledwie machnęłabym tym Marsjanom ręką na powitanie… Zdjęcia się przydadzą, jak będę wracać do Polski. O rany, powrót? Wcale nie chcę wracać, przecież umrę z tęsknoty! Jak mam teraz sobie wytłumaczyć, że to jest tylko wakacyjny flirt, bez szans na kontynuację, bez szans na wspólną przyszłość? No, wytłumacz to sobie, przecież jesteś rozsądną dziewczynką…

15.7. Fabio chce seksu

Trochę dziś było trudno. Fabio wyraźnie przestały wystarczać pocałunki. A ja nadal odnajduję w nich kosmiczne pokłady przyjemności, wcale mi się nie znudziły i nie pragnę na razie niczego więcej. Jednak, jego ręce są coraz bardziej natrętne. Hm. Przecież nie będę się z nim kochać tylko dlatego, że są wakacje, jestem zakręcona (albo zakochana, ale to na jedno wychodzi), a w dodatku wiem, że ta znajomość nie przetrwa nawet miesiąca, bo za chwilę stąd wyjadę do domu, do Polski? Dlaczego chłopcy są tacy skomplikowani? Czy ja muszę koniecznie podejmować decyzję, nie może być dalej tak miło i niewinnie i pięknie i namiętnie? Nigdy tego nie pojmę! Dlaczego niby mam swój pierwszy raz przeżyć z kimś, kto wprawdzie ogromnie mi się podoba i jest pociągający, ale tak naprawdę, to… ile ja go znam? 10 dni? A jak zajdę w ciążę? Nie, hormony hormonami, pragnę go pewnie równie silnie jak on mnie, ale są pewne granice wakacyjnej zabawy… Ciocia chciała ze mną dzisiaj porozmawiać. Okazuje się, że na ten właśnie temat. Odetchnęła z ulgą i powiedziała, że jest dumna z tego, że jestem taka dorosła i dojrzała. A poza tym ostrzegła mnie, że Włosi są naprawdę bardzo kochliwi. I żebym nie spodziewała się niczego po Fabio. A ja przecież niczego się nie spodziewałam. Chciałam tylko, żeby było namiętnie, wakacyjnie, egzotycznie, przygodowo i miłośnie. I tak było i jest!

16.7 Fabio mnie zaskakuje

I to miło. Wygląda na to, że opłaca się odmawiać seksu… Dostałam od niego bardzo ładny pierścionek, na pamiątkę. Na pewno będę Fabio pamiętać! On mnie chyba też, być może byłam pierwszą dziewczyną, która nie wskoczyła na jego skinienie do łóżka. Bardzo go lubię i kocham nawet, ale są pewne rzeczy, o których chcę samodzielnie decydować. Zauważyłam teraz coś na kształt szacunku w jego oczach. No, no… I przestał nalegać, chociaż nadal się ściskamy i całujemy. Musi nam to wystarczyć. I jest pięknie.

17.7 Miłosne wyznanie

Dziś był wielki dzień! Fabio powiedział mi, że mnie KOCHA!!! Że jestem dla niego wyjątkowa (a jednak!) i już smuci się z powodu naszego rozstania. Znowu dał mi prezent – nagrał na kasetę swoje włoskie piosenki. Czyż to nie cudowne! Będę wspominać ten wieczór na plaży, gdy grał na gitarze. Włączę sobie kasetę w jakiś jesienny wieczór i… Fabio też pytał mnie dzisiaj, czy można studiować  w Polsce i jakie są wyższe uczelnie. Czyżby miał jakieś plany? Z nadziei serce drży mi jak szalone!

18.7 Pożegnanie

Były łzy, była rozpacz całego świata. Piszę te słowa w autobusie, jadącym do Polski. Zajarzyła dla mnie jednak gwiazdka nadziei – Fabio w ostatnim zdaniu powiedział, że przyjedzie do Warszawy za dwa tygodnie, bo chce rozejrzeć się po uczelniach. Pytał, czy będzie mógł się u mnie zatrzymać… Boże, może nie wszystko stracone? Kocham go!!!

Tekst: B.Łukasiewicz, zdj. nortus.pinger.pl

 

 

Print Friendly